Moja włosowa historia. Jak pielęgnuję skalp?

Cześć dziewczyny!

Wiem, że na ten post czekałyście z ogromną niecierpliwością. Dlatego już dziś, już za chwilę przeczytacie moją włosową historię. Jak zmieniały się moje włosy i jakich używałam kosmetyków? A jakie są obecnie? I które produkty mogę Wam polecić z perspektywy czasu? Zapraszam do lektury.

MOJE WŁOSY KIEDYŚ

Kiedy wspominam czasy, gdy chodziłam do gimnazjum, włos jeży się na głowie. Moja fryzura musiała być wtedy perfekcyjna; żaden, nawet najkrótszy włosek nie mógł odstawać. Dlatego wstawałam wcześnie rano i układałam pasemko po pasemku. Stosowałam wtedy dużo produktów utrwalających (pianek, wosków, lakierów). Moja fryzura musiała wyglądać tragicznie: sztywna, pozbawiona blasku, ciężka… Pamiętam też, że miałam ogromny problem z rozczesaniem włosów. W końcu tyle lakieru stworzyło na głowie skorupkę. W efekcie podczas mycia głowy musiałam stosować dużo oczyszczającego szamponu. SLS zawarty w produkcie wysuszył skalp, a gruczoły łojowe zaczęły produkować więcej sebum. Skóra głowy przetłuściła się, pojawił się łupież, miałam podrażnienia.

JAKICH KOSMETYKÓW UŻYWAŁAM?

Będąc nastolatką, nie mogłam „kolekcjonować” profesjonalnych kosmetyków do stylizacji włosów. Miałam ograniczony budżet – skromne kieszonkowe od rodziców. Dlatego kupowałam najtańsze kosmetyki. Jak się pewnie domyślacie, dziewczyny, ich skład był raczej kiepski. To przekładało się na kondycję włosów i skóry głowy. Słaba jakość produktów do stylizacji – zniszczone i wysuszone pasemka. Wtedy nie miałam jeszcze zielonego pojęcia o prawdziwej pielęgnacji włosów. Na szczęście zmieniło się to po rozjaśnianiu. Moje włosy kruszyły się w palcach, łamały się i wypadały, a końcówki były bardzo zniszczone. Wtedy zaczęła się moja przygoda z włosomaniactwem.

MOJE WŁOSY DZIŚ

Od tamtego tragicznego rozjaśniania upłynęło sporo czasu. Moje włosy wyglądają o wiele lepiej, choć nie są jeszcze w pełni zregenerowane. Wciąż mają rozdwojone końcówki i od połowy długości są suche. Jednak skóra głowy jest dobrze nawilżona, nie mam już problemu z łupieżem i przetłuszczającym się skalpem. Oczywiście nie używam już żadnych kosmetyków do stylizacji. Na dobre zrezygnowałam z farbowania i rozjaśniania. Od czasu do czasu używam tylko suszarki i lokówki. Stosuję produkty nawilżające, odżywcze i kondycjonujące. Nie mam problemów ze szczotkowaniem i modelowaniem włosów.

JAKICH KOSMETYKÓW UŻYWAM OBECNIE?

Wreszcie mogę sobie pozwolić na profesjonalne kosmetyki do pielęgnacji włosów. Głowę myję szamponami z apteki: regenerującym Vichy Dercos lub Pirolamem. Do tego używam odżywek, maseczek i olejków. Polubiłam zwłaszcza te ostatnie. Moimi ukochanymi są: 3 Miracle Oil Aussie (z olejkiem awokado, makadamia i jojoba), Kerastase Elixir Ultime i Mythic Oil od Loreal. Najchętniej stosowanymi przeze mnie maseczkami i odżywkami do włosów są: Garnier Ultra Doux z masłem karite i olejkiem z awokado, Garnier Fructis Grow Strong, keratynowa maska Kallos, Schwarzkopf Oil Miracle z olejkiem arganowym.

Agnieszka
Agnieszka

Włosy, włosy i jeszcze raz włosy. To miłość mojego życia. Jeżeli i Wy zwariowałyście na punkcie swojej fryzury, zapraszam do czytania. Na blogu znajdziecie wpisy o kosmetykach i pielęgnacji skalpu. Dowiecie się też, jak modnie ułożyć włosy, jakie gadżety fryzjerskie są na topie i jakich włosowych grzeszków nie popełnić. Miłej lektury!

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twój E-Mail nie będzie publikowany